Czy powinno się czuć przerażenie przed nauką języków innych narodów?

Obecny świat jest grzechu wart, zdaje się myśleć człowiek, który przypuszcza, że może wszystko. da się objechać świat, można zmieniać pracę co jakiś czas, można również rzucić wszystko i wyjechać do Anglii. Można… ale czy na pewno? Coś nas zawsze stopuje, które skazują nas na trwanie w obecnym stanie. Dlaczego tak jest? Wydaje się, że najistotniejszą barierą jest nasza obawa. Jak sobie z nim radzić?
Taka sytuacja, postanowiłeś podjąć naukę języka tajskiego (kupiłeś już nawet słowniki - szkoła tureckiego), potem postanowiłeś zmienić kierunek na naukę języka tureckiego (tym razem nie zakupiłeś słownika), na samym zaś końcu zostałeś ze słownikiem i nauką języka szwedzkiego…(nauczanie szwedzkiego) Czy to bez sensu? Nie do końca, gdyż takie zachowanie może mówić, z jednej strony o niedużym zapale, ale też o strachu, który objawia się właśnie zmianą planów, zamiana jednych postanowień na drugie, brakiem wiary w siebie. Jak dać sobie z tym radę?


Sprawdź też

Nieznane języki obce – większe szanse na polskim rynku pracy

studia
Na podstawie danych z: http://www.sxc.hu/
Zachęcają nas do nauki języków znanych. Wspomina się, ucz się niemieckiego, francuskiego lub hiszpańskiego. Czy nie będzie lepiej włoskiego albo rosyjskiego. Angielski już znasz, drugi taki język też będzie Ci potrzebny. To wszystko prawda, znajomość angielskiego jest niezbędnym minimum, ale wybór kolejnego jest niezwykle istotny. Raczej zachęcamy do zdecydowania się na mniej znany, bardziej niszowego języka. Może to być na przykład rumuński, serbski, słowacki czy słoweński.


Przede wszystkim, jeśli chcemy zdobyć szczyt należy rozpocząć wspinaczkę. Nie możemy snuć wizji o lotach w przestrzeń kosmiczną stojąc jeszcze na ziemi. Często wybujała wyobraźnia to szansa, ale i kłopoty, pamiętajmy więc, że dystans między planami a realizacją może być tak konkretny, że stres będzie konsekwencją takiego szpagatu. Zanim więc wyruszymy w drogę sprawdźmy dobrze mapę, czy zdajemy sobie sprawę z wysokości, które będziemy musieli przezwyciężyć, czy widzimy te niedźwiedzie, które nie dadzą nam osiągnąć szczytu, czy widzimy zbierające się czarne chmury w połowie naszej wyprawy. To wszystko musimy zobaczyć, w przeciwnym razie zawrócimy w połowie drogi przestraszeni i zniechęceni.


Jak można znaleźć w opisie nie strach ma wielkie oczy, lecz nasze niedopasowanie do oczekiwań i planów. Zamiast mierzyć siły na zamiary snujemy zbędne plany na wyprawę w góry, siedząc w pokoju. Pytanie więc: „jak ograć strach” powinno mieć inne brzmienie „jak nie doprowadzić do sytuacji, w której zaczniemy się bać, w której strach osiągnie rozmiary wielkiego, rozległego paraliżu”.
2014/08/01, 13:47
Do góry
Zamknij
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.